mażoretki

Wskakują w piżamę, wygodne adidasy oraz maskę superbohatera i ruszają do akcji! O kim mowa? To „pidżamersi”! Jeśli o nich nie słyszeliście, koniecznie przeczytajcie poniższy post.

Superbohaterowie w akcji

Sam sport to dla nich niezła zabawa, a jeśli do tego dołączyć czas spędzony z rodziną i pomoc innym, powstaje niezwykle energetyczna mieszanka. Mieszanka na miarę superbohatera.

bieg charytatywny

bieg w przebraniu

Biegamy nie tylko dla siebie. Biegamy też dla innych. Biorąc udział w wielu akcjach, w specjalnych biegach, możemy pomóc. Po raz kolejny – wystarczy tylko chcieć. Nie ważne w jakim czasie dobiegniemy. Czy będziemy pierwsi, czy ostatni. Liczy się to, że pokazujemy iż można, a nawet trzeba, pomagać.

Każdy bieg charytatywny jest czymś naprawdę wyjątkowym. Taki też był czerwcowy bieg w Świdnicy, który zgromadził kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset osób. Choć byli i tacy, co walczyli o kolejny sukces, większość pobiegła dla zabawy. W stroju Batmana, SuperMamy, czy niedźwiedzia – nikt nie wyglądał śmiesznie. Lecz każdy jak superbohater! Choć pięć kilometrów to nie dużo, dla niektórych i to było wyzwaniem. Tym większe dla takich osób brawa za odwagę i mobilizację!

Piknik dla całej rodziny

Sam bieg to nie wszystko. Doskonałemu niedzielnemu biegowi towarzyszył piknik rodzinny, biegi dla maluchów i pokazy mażoretek. Stoiska sponsorów, firm cateringowych oraz inne atrakcje również znalazły tam swoje miejsce. Mam wrażanie, że nikt się nie nudził. Jedni skakali po dmuchanym zamku, biegali po bieżni, a inni odbijali się od trampoliny. Pogoda dopisała, więc i rodzinny piknik oraz bieg charytatywny odbyły się z powodzeniem.

Trening motywacyjny

Nie da się ukryć, że znów biegam mniej. Wyjątkowo ciężko mi ostatnio okiełznać Olka. Wierzę jednak, że nawet w wyjątkowo trudnych warunkach wszystko da się pogodzić. Próbuję więc na spokojnie wszystko poukładać i wrócić znów do biegania (i zajęć fitness). Niedzielny bieg nie był dla mnie wykręcaniem lepszych czasów, pobijaniem własnych życiówek, czy ściganiem z innymi. Był zwykłym treningiem. A w zasadzie nie takim całkiem zwykłym, a bardzo motywacyjnym. Bieg z innymi zawsze mobilizuje, a atmosfera, jaka towarzyszyła temu wydarzeniu przypomniała mi o radości jaką daje bieganie. Niedziela była dla mnie dodatkowym treningiem, dużą dawką motywacji i cudownym czasem z rodziną.

aktywna mama

Jeśli więc następnym razem wahasz się, czy warto, po prostu przyjdź! A sam się przekonasz, że bieganie nie jest straszne, lecz nawet pomocne. A zabawa przy tym i satysfakcja z samego biegu niesamowita!