Poród – randka w ciemno?

Tak, tak! Poród jest zdecydowanie jak randka w ciemno! Choć masz nadzieję, że spotkasz miłość swojego życia, czujesz przed nią podekscytowanie i strach jednocześnie. Nie wiesz czego się spodziewać po takiej randce. Przecież każda przebiega inaczej. No więc tak samo jest z porodem.

Tuż po urodzeniu dawałam rady koleżance, która rodziła kilka dni po mnie. Jak się okazało – rady bezskuteczne. Bo jej, ani skakanie na piłce nie pomogło, ani gorący prysznic ulgi nie przynosił. A po porodzie żaden Femaltiker nie był jej potrzebny, bo miała nawał pokarmu… I jakby tak zapytać pięciu, a nawet dziesięciu najbliższych nam kobiet to pewnie każda miałaby inne doświadczenia.

Jedno jest pewne. I jednym zdecydowanie poród różni się od każdej randki w ciemno. Czym?
Czy przeżyłaś kiedyś rozczarowanie po randce, nawet jeśli nie była to randka w ciemno? Możesz być pewna, że przy porodzie Cię to nie spotka! Bez względu na to, jak ten poród przebiegał, z całą pewnością spotkasz największą miłość swojego życia! I będziesz o tym przekonana od pierwszych sekund tego spotkania.

Czy lubisz filmy Hitchcocka?

Pierwsze pytanie: czy wiesz kim był Hitchcock? Jeśli nie, zdecydowanie musisz się zapoznać z jego postacią. Dopiero wtedy zrozumiesz dlaczego moje porównanie jest trafne.

No dobra, ułatwię Ci to zadanie. Hitchcock był wybitnym reżyserem i mistrzem suspensu. W czym tu związek? A no w tym, że poród przebiega jak filmy Hitchcocka. Zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie nieprzerwanie rośnie.

No więc moja porodowa batalia trwała 18 godzin. To dużo? Nie wiem. Z pewnością wystarczająco. Zwłaszcza dla mnie, bo przygotowałam się na godzin porodu:5! No więc gdy trafiłam w środku nocy na porodówkę, myślałam, że rano będzie już po wszystkim. Że smacznie zjem śniadanie z mężem i synkiem. O kilka godzin się pomyliłam. O ile? Ano o tyle, że było w międzyczasie śniadanie, obiad i kolacja. A ja temu biedakowi (mężowi mojemu) zrobiłam kanapki tylko na to wspólne śniadanie!

Napięcie stale rosło wraz z intensywnością skurczy. A ja o pustym żołądku, bez śniadania, odpływając w międzyczasie kilka razy, czekałam (w towarzystwie męża) jak na zbawienie. Doczekałam się. Zbawienie nadeszło razem z najpiękniejszym maleństwem, jakie mogłam sobie wymarzyć.

Z cudem narodzin jest jak z miłością. Nie da się go opisać słowami. Można porównywać i z randkami i z Hitchcockiem. Ale póki samych nas to nie spotka, nie będziemy wiedzieć o czym mowa.
I choć sam poród, bez względu na to czy trwa 5 czy 18 godzin, do łatwych nie należy (ba! Łatwiej byłoby mi chyba jednak przebiec ten upragniony maraton), to nic piękniejszego nam kobietom nie może się przydarzyć. Zwłaszcza gdy towarzyszy nam przy tym wszystkim ukochany mężczyzna.

  • Ja po 30h porodu jak ujrzałam córeczkę to ryczałam jak głupia, a mój Mąż razem ze mną:) Fakt, nieważne ile godzin trwa poród, wszystko wynagradza ujrzenie tej malutkiej istotki. Warto się pomęczyć.