rottachsee

Słońce uśmiecha się do nas z góry, a okoliczny krajobraz kusi by ruszyć tyłek z bawarskiej chatki i udać się bliżej natury. Chodźcie więc nad jezioro! Albo jeszcze lepiej – ruszajcie z nami na wycieczkę rowerową w alpejskiej scenerii, dookoła Rottachsee!

Przerwa w trasie

Zanim całkowicie wrócimy z wakacji, robimy sobie dzień przerwy. Trasę powrotną z Włoch rozłożyliśmy (prawie) na pół, by dać odpocząć maluszkowi po i tak dość długiej podróży. Mały biega jak szalony koło domu naszej kochanej gospodyni, ale nam aż szkoda, by nie wykorzystać tego pięknego słońca. Przecież gdzie indziej dziecko też może pobiegać, prawda? I mimo, iż jest wiele pomysłów na wykorzystanie tego jednego, ostatniego dnia w górach, decydujemy się zostać na miejscu i odpocząć przy pobliskim jeziorze. Wskakujemy więc na rowery i mkniemy po wąskich, bawarskich, wysokogórskich ścieżkach z maluchem w przyczepie. Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy TYLKO odpoczywali nad wodą.

– Jedziemy kawałek tą dróżką? – pyta Jacek gdy widzi, że w lewo wiedzie oznaczona ścieżka rowerowa.
– Jedźmy!

ścieżka rowerowa dookoła jeziora bawaria

W ten sposób, przypadkowo, objechaliśmy jezioro dookoła. I Wam też polecamy, będąc w sąsiedztwie, bo wycieczka rowerowa w alpejskiej scenerii całkiem fajna sprawa!

Rottachsee – Rundweg dla każdego

Ciebie też tu zapraszam, bo to ścieżka dla każdego – dla małego i dużego, początkującego i zaawansowanego. To niespełna 20 km, ale momentami zdążysz złapać zadyszkę. Gotowy? No to w drogę!

Drogowskaz wskazuje nam asfaltową ścieżkę pod laskiem. Jednak podążamy nią jedynie kilkadziesiąt metrów, bo zaraz wjedziemy na dróżkę szutrową, po to, by za jakiś czas ponownie wrócić na asfalt. Mijamy piękne, typowo bawarskie domy, w których tle widać najwyższe szczyty Alp. Jedziemy lasem, łąką, znów lasem. A naszym oczom co chwilę ukazuje się tafla wody Rottachsee. Tłum turystów kąpie się. Inni grają w piłkę, opalają się, pływają wypożyczonymi łódkami, kajakami, bądź też własnym katamaranem (kto bogatemu zabroni?). Jeszcze inni siedzą pod parasolami pijąc złoty trunek. Bez różnicy, co Ty tu robisz. Sielska zabawa i tak trwa w najlepsze. Wolisz więcej ciszy i odrobinę samotności? Nie ma problemu. Wystarczy, że przyjedziesz kilkadziesiąt metrów dalej! My tymczasem wracamy na rowerowy szlak. Mijamy kolejny lasek. Oddalamy się nieco od jeziora i podjeżdżamy pod stromą górkę. Wyprzedza nas grupka starszych osób. Och, ile ja bym dała by mieć w tej chwili również elektryczny rower! Ale mój wysiłek podczas pedałowania zostaje wynagrodzony. Po najtrudniejszym podjeździe jest już z górki. Trudniej już nie będzie, więc nie martw się! Bo nawet jeśli nie dasz rady sam podjechać, te kilkadziesiąt/kilkaset metrów podejdziesz spacerkiem. Trasa jest zróżnicowana wysokościowo. Kilka tu mniejszych podjazdów, ale… zawsze po nich jest zjazd w dół 🙂

Czy my nie pomyliliśmy drogi? Właśnie wjeżdżamy między stado pasących się krów. Dzwonią dzwonki zawieszone na ich szyjach, w my w ich rytm szybko przeskakujemy to, w co nie chcielibyśmy wdepnąć. I uciekamy przed kopniakiem jakiejś rozgniewanej jałówki 😉 Wracamy nad jezioro. Zaraz weźmiemy przykład z większości Niemców i rozłożymy się nad wodą, by jeszcze trochę poleniuchować przed powrotem do domu. Ale tu sielsko… Ten spokój, pomimo iż w pobliżu wiele ludzi, Olek latający po trawce i cudowny alpejski krajobraz.

To nasze chwile

To jest właśnie nasze slow life i nasza chwila hygge. Choć na co dzień to nie takie oczywiste, bo w tym zabieganym świecie ciężko znaleźć czas na przyjemności. Teraz jedziemy na dwóch kółkach. Bez planu, bez stresu, bez tłumów. Z tradycyjną bawarską architekturą, pięknym naturalnym krajobrazem, słońcem, lekkim wietrzykiem, który daje wytchnienie w ten gorący dzień. I przede wszystkim z rodziną. Więc cóż nam do szczęścia potrzeba więcej? 🙂
Gdy tylko znajdziecie się w pobliżu bawarskich szlaków, jeździe też. Wycieczka rowerowa w alpejskiej scenerii to cudowna sprawa! A potem wypoczywajcie nad wodą jeziora Rottachsee. Na pewno będzie przyjemnie!

rottachsee